Zobacz koniecznie

                         www.opoka.org.pl

www.katolik.pl

www.diecezja.kalisz.pl

 

 

 

 

 

HUMOR


 

 

Podczas soboru ks. A. Deskur przedstawił bpa K. Wojtyłę kardynałowi Ottavianiemu:                                                                                      

 „Eminencjo, to jest właśnie nasz krakowski biskup”.

„Taki młody?” – zdziwił się prefekt kongregacji.

Na to bp Wojtyła, mający wówczas dopiero 40 lat, z uśmiechem przytomnie odpowiedział:

„To wada, która szybko minie”.

 

 

***

 

Brat Marian Markiewicz zawiózł kard. Karola Wojtyłę na pamiętne konklawe w październiku 1978 r. Ojciec Św. JP II wskazując na niego mówił żartobliwie:

„To jest ten winowajca, co mnie zawiózł i zostawił”.

 

 ***

 

U rabina zjawił się człowiek, który twierdził, że synagogę należy pomalować na czarno.

-„Masz rację” – odpowiedział rabin.

Inny człowiek przekonywał, że synagogę należy pomalować na biało.

-„Masz rację” – skwitował rabin.

Przysłuchiwała się temu żona rabina, która zauważyła:

-„Przecież tylko jeden z tych dwóch może mieć rację”

-„Wiesz co? Ty też masz rację…” – odrzekł rabin.

 

 ***

 

Pracy artysty rzeźbiarza przyglądał się mały chłopiec, który widział tylko, jak kawałki marmuru spadają raz z prawej, raz z lewej strony. Po czasie ku swemu zdziwieniu dziecko zobaczyło potężnego lwa tam, gdzie wcześniej znajdowała się marmurowa bryła. Chłopiec zapytał rzeźbiarza: „Skąd wiedziałeś, że w marmurze ukryty był lew?”.

 

 ***

 

Gdy Ojciec św. Jan Paweł II leżał po zamachu w Poliklinice Gemelli, siostra przyniosła mu posiłek. Zapytała, czy będzie jadł. „Jak będę chciał” – odpowiedział ze śmiechem Papież.

 

 ***

 

W pięknej książce Vittorio Messoriego: ( który przeprowadził kiedyś wywiad z JPII): „Dlaczego wierzę” czytamy: „Przywołuje postać Pitigrillego, ponieważ jego motto było również moim: Nie udzielajcie mi rad. Sam potrafię popełniać błędy”.

 

***

 

- Dlaczego pod koniec Eucharystii ksiądz mówi „Idźcie w pokoju”, a my odpowiadamy „Bogu niech będą dzięki”?

- Bo nie możemy już dłużej wytrzymać.

 

 ***

 

- Co za święty: ma dwie głowy, dwa serca, cztery ręce i cztery nogi?

- Święty związek małżeński.

 

***

 

- Jak się nazywa żona popa?

- Poparzona.

 

***

 

- Czym się różni policjant od księdza?

- Ksiądz mówi „Pan z wami”, a policjant „Pan z nami”.

 

 

***

 

- Jak się nazywa prawosławny ksiądz?

- Pop.

- A jak się nazywa w takim razie prawosławny organista?

- Pop music…

 

 

***

 

Pielgrzymkowe miejsce. Mężczyzna po wyjściu z kościoła woła:

- Teraz to ja mogę chodzić!

Wśród pątników nastąpiło poruszenie: Czyżby zdarzył się cud?

- Nie, tylko widzę, że ukradli mi rower!

 

***

 

Icek sprzedaje lody. Na wózku z lodami widnieje napis: „Żydom lodów się nie sprzedaje”. Podchodzi do niego rabin i zgorszony pyta:

- Icek, a co ty, antysemita jesteś?

- Rabbi, a ty próbowałeś tych lodów?

 

 

***

 

Pewna gorliwa katoliczka zakochała się w młodym Żydzie.

-Zapoznaj go z naszą wiarą – poradziła jej matka.-Nawróć go!

-To właśnie zrobię – odpowiedziała dziewczę i natychmiast zabrała się do dzieła. Zadanie nie okazało się trudne. Żyd z każdym dniem odnosił się do katolicyzmu z coraz większym entuzjazmem. Nagle w przeddzień ślubu odwołał małżeńskie plany.

-Co się stało? – dopytywała się osłupiała matka.

-Przedobrzyłam – odpowiedziała dziewczyna.- Chce zostać księdzem.

 

***

Rozmawia przed kościołem dwóch parafian.

-Cześć Józiu, jak tam w pracy?

-Jak w raju! W każdej chwili mogą mnie wyrzucić.

 

***

 

Wikary jednej z parafii znany był z olbrzymiego wzrostu. Postanowił kupić buty na bazarze. Niestety, kolejna para, którą przymierza okazuje się za mała.

-Ksiądz wybaczy – mówi zmartwiony sprzedawca – ale od następnego numeru zaczynają się już walizki.

 

***

 

Profesor do egzaminowanego studenta:

-Czy my się skądś znamy?

-Zdawałem u profesora rok temu. Niestety oblałem.

-Proszę się nie bać, tym razem będzie łatwiej. Pamiętasz moje pierwsze pytanie z ubiegłego roku?

-Tak. „Czy my się skądś znamy?”

 

***

 

Małą Kasia strasznie się nudziła na kazaniu. Kiedy ksiądz wreszcie skończył, wybiegła na środek kościoła i zawołała: Bogu niech będą dzięki. Do domu, już!

 

***

 

Zaciekawiony parafianin zwraca się do proboszcza:

- proszę księdza, macie takiego małego pieska przy plebani, a mimo to wieszacie na furtce napis „Uwaga pies!”?

- bo mi go już trzeci raz zdeptano.

 

 

***

 

 

Pewna pani po zakończeniu Mszy św. narzeka, że w kościele było duszno, organista fałszował, a kazanie było długie i nudne. Na to odzywa się jej siedmioletni syn:

- A czego ty się spodziewałaś, za te pięćdziesiąt groszy, które dałaś na tacę?

 

 

***

 

 

Tato zwraca się do swojej najmłodszej latorośli:

- Synku, kiedy poprawisz jedynkę z religii?

- Nie wiem, ksiądz katecheta nie wypuszcza dziennika z rąk…

 

 

***

 

 

Do domu przyszedł ksiądz po kolędzie. Po modlitwie i poświęceniu domu zwrócił się do małej dziewczynki:

-Umiesz się żegnać, dziecko?

-Umiem. Do widzenia.

 

 

***

 

Piotrusiu, czy wysłałeś życzenia do cioci z Chicago?

-Tak, mamo, wysłałem je wczoraj.

-Ależ Wielkanoc już za trzy dni! Zanim kartka dojdzie będzie już po wesołym Alleluja!

-Wiem i dlatego pomyślałem już o następnym święcie. Życzyłem cioci wesołego Wniebowstąpienia!

 

 

***

 

Wielki uczony Pawłow, któremu na starość przyszło żyć w komunizmie, wychodząc z cerkwi, natknął się na komsomolca, który do niego zagadnął:        

-„Ty staruszku, gdybyś miał trochę wiedzy, to rzuciłbyś te zabobony”.

Na to Wielki Pawłow:

-„ A rzuciłbym zapewne, gdybym miał twoją wiedzę młody człowieku…”

 

***

 

Gdyby obydwa porządki poznawcze: religijny i naukowy były do siebie sprowadzalne, nie miałoby żadnego sensu ich różnicowanie. Jest jeden autor – Bóg; i są dwie księgi – przyrody i Pisma Św. „Co więc Bóg rozłączył, tego człowiek niech się nie waży łączyć”.

 

***

 

-Czy mogę prosić o pomoc – zwraca się klient w księgarni katolickiej.

-Oczywiście, w czym problem?

-Mam pytanie: „Z jakim drukiem dać modlitewnik do trumny?

***

Katecheta pyta Jasia:

-Ile jest sakramentów świętych?

-Sześć.

-Mylisz się Jasiu, jest siedem.

-Tatuś powiedział, że małżeństwo i pokuta to jeden sakrament.

***

 Katecheta chce wytłumaczyć dzieciom na przykładzie, czym jest cnota miłosierdzia:

- Kiedy furman bije osła, a ja staram się go od tego odwieść, to czym się kieruję?

- Miłością braterską – pada odpowiedź.

***

- Szymek, kto to jest egoista? – zadaje pytanie siostra katechetka.

- Jest to człowiek, który dba więcej o siebie, niż o mnie.

***

Po Mszy św. przed kościołem panie z Akcji Katolickiej rozprowadzały Katechizm Kościoła Katolickiego. Kolejna klientka, wzięła do ręki liczący kilkaset stron egzemplarz i zaczęła go przeglądać. Po chwili zwróciła się z uprzejmym zapytaniem do sprzedawczyni:

- Nie znam tej pozycji. Czy mogłaby pani streścić tę książkę w kilku słowach?

 ***

Do księgarza zgłasza się klient i wręcza mu egzemplarz niedawno zakupionej Biblii.

- Chciałbym oddać to Pismo Święte.

- Dlaczego? – pyta zaskoczony sprzedawca.

- Bo jest w nim za dużo Starego Testamentu a za mało Nowego.

 

 ***

 

Pewnemu człowiekowi, który chwalił się, że nigdy nie zrobił nic złego, biskup Ambroży powiedział:

- Zbyt często czyste sumienie jest tylko rezultatem marnej pamięci.

 

 ***

 

Proboszcz z Ars, św. Jan Maria Vianney, miał parafianina, który bez ustanku lamentował. Swoje pesymistyczne oświadczenia niezmiennie kończył słowami:

- Nie ulega wątpliwości, że świat jest zły…

Pewnego dnia kapłan odparł;

-Kiedy ma się paskudną gębę, narzekanie na lustro jest zajęciem zupełnie jałowym.

 ***

-Proszę księdza, wydaje mi się, że prowadzę dobre życie – spowiada się mężczyzna. Nie piję, nie palę, nigdzie się nie włóczę. O 22,00 kładę się spać, wstaję o 6,00. W każdą niedzielę chodzę na Mszę…

-Obawiam się synu, że się to zmieni, jak wyjdziesz z więzienia – powiedział kapłan.

 ***

Pewien człowiek, który podczas spowiedzi niepostrzeżenie ściągnął spowiednikowi zegarek, wyznając grzechy, powiedział:

-Ukradłem zegarek.

-Oddaj temu, komuś zabrał.

-Może księdzu oddam?

-Broń Boże, nie chcę tego zegarka.

 

 ***

Podczas jednego z licznych momentów furii, w których czuł się wszechmocny, Napoleon Bonaparte zagroził, że zniszczy papiestwo i cały Kościół. Kardynał Consalvi, nie zdradzając najmniejszego poruszenia skwitował:

- To się nie uda Wasza Wysokość. Nie zdołaliśmy tego zrobić przez osiemnaście wieków, my, księża, naszymi błędami i słabościami, a Wasza Wysokość, chciałbyś to zrobić sam w kilka lat?

 ***

Podczas spowiedzi przed kapłanem klęka góral i zasłoniwszy twarz kapeluszem głośno się spowiada.

- Gazdo, ciszej, bo w tyle cię usłyszą – upomina spowiednik.

Góral odwraca się, patrzy i mówi:

- Jegomościu, a te psiekrwie z tyłu som jesce gorse.

 

***

 

Św. Jadwiga Śląska, mimo iż była pokorną chrześcijanką, jeśli była o czymś przekonana, potrafiła postawić na swoim. Pokazała to m. in. w sprawie butów. Aby nie odróżniać się od reszty swego ludu oraz w imię pokory i skromności, Jadwiga chodziła boso. Irytowało to bardzo jej męża księcia Henryka Brodatego. Wymógł więc na spowiedniku, by ten nakazał jej noszenie butów. Sprytny duchowny podarował swej penitentce parę butów i poprosił, aby zawsze je nosiła. Księżna będąc posłuszną swojemu spowiednikowi podarowane buty nosiła…za sobą…przywieszone na sznurku do pasa. 

 

***

 

Kiedyś pisarz chrześcijański Gilbert Chesterton posprzeczał się z kimś. W końcu oponent rzekł:

- Daję głowę, że mam słuszność!

Pisarz natychmiast odpowiedział:

- Biorę w zastaw tylko rzeczy wartościowe.

***

Sowieccy żołnierze w czasie wojny dokonywali spisu ludności gminy. Przyszli na probostwo i spisywali kolejno:
-1 Ksiądz. Piszy Wania: pop rimski.
-2 Kościelny… Szto eto kościelny? Szto on diełajet?
Otwiera i zamyka kościół, zapala i gasi świece – pada odpowiedź.
Aha! Piszy Wania: pop mechnik.

***

Lekarz niedowiarek mówi do Teresy Neumann, znanej stygmatyczki:
Masz rany na rękach, bo je sobie wmawiałaś przez całe życie. Na to Teresa:
Niech pan od dziś wmawia sobie, że jest wołem, zobaczymy czy wyrosną panu rogi.

***

Kilku włoskich profesorów dyskutowało na temat ostatnich papieży. W pewnym momencie jeden z nich powiedział dobitnie: „Najbardziej włoskim papieżem jest Polak”. 

***

W niedzielę Jan Paweł II spał o kwadrans dłużej. Budził się nie o 5,15 lecz o 5,30. Ten Jego „odpoczynek” był nawet przedmiotem żartów. W sobotę wieczorem abp Dziwisz przypomniał Mu z satysfakcją: ”Jutro Msza św. o 7,15, a nie o 7,00, i Papież się uśmiechał.

***

„Czy nie męczy pana jeżdżenie za mną? – pytał Jan Paweł II Arturo Mari, fotografa Papieża. Odparł, że to dla niego zaszczyt. Papież przytulił fotografa i rzekł na odchodne: „Jedno jest pewne: obydwaj tak samo się pocimy”.

***

Z książki „O kapłaństwie, celibacie i małżeństwie z rozsądku” o. Joachima Badeni OP:

 „Ja spowiadałem dzieci. Nie bardzo uważałem, co mówią. Wreszcie pytam się rutynowo małego: a kiedy była twoja ostatnia spowiedź? A on mi na to: pięć minut temu”.

***

„Jest taki zabawny dowcip, czytałem go w jakiejś książce. Morderca zabił i bardzo tego pożałował. Poleciał niestety do jakiegoś duchownego niekatolickiego. „Proszę księdza, zabiłem”. „Ach, to policja!” – usłyszał w odpowiedzi. Szybko uciekł. Poleciał do kościoła katolickiego. Był konfesjonał, ksiądz siedział, więc klęknął i mówi: :Ojcze zabiłem”. A ksiądz mówi: „Ile razy? Bo to jest ciężki grzech”.

***

 

Z książki „Tabliczka sumienia”:

„Ktoś do urny wyborczej chce wsypać prochy demokracji”

„Politycy bez zasad produkują same kwasy. Społeczne”

„Ludzie chętnie biegną do żłobu, ale są wściekli, gdy znajdują tam dziecko”

„Jeśli nigdzie nie idziesz, bo „będzie, co ma być”, to będziesz niedojdą”

„Jesteś dla mnie wszystkim” – piszą zakochani. Pewnie dlatego mówią potem: ”Wszystko się skończyło”

***

Z książki: „Najbardziej lubił wtorki”: „Wychodził, żartował, śpiewał. Zaczęło się 6 czerwca 1979 r. Wyskoczył na parapet i powiedział, że kiedyś to był całkiem porządnym człowiekiem i nie wychodził na okna, a teraz? „Co się ze mną stało?” – pytał. Osiem lat później młodzież przed oknem prosiła go: „Weź nas z sobą”, a on odpowiadał: „Nie mam dla was biletu lotniczego ani żadnego innego. Ale od początku, od 1978 r. was z sobą zabrałem i bardzo was z sobą tam mam. I nie ma tam dnia, żebyście nie byli ze mną”.

***

„W 1999 r., kiedy JP II nocował w nuncjaturze w Warszawie, poślizgnął się w łazience i rozciął skroń. Kiedy przyszli lekarze, żeby opatrzyć ranę, okazało się, że był konieczny jeden albo dwa szwy. Lekarz chciał to zrobić jak najdelikatniej…Naklejał plasterek raz, drugi, trzeci…I za każdym razem mówił „przepraszam”…Chyba trochę ręce mu się trzęsły. Na co Ojciec Św. zaczął opowiadać: „No, był też taki Jasiu, który ciągle figlował i ciągle mówił mamusi „przepraszam”, a mamusia do niego: „Ty, Jasiu, nie przepraszaj, tylko się popraw”.

***

Z książki: „Najbardziej lubił wtorki”: „Janusz Poniewierski napisał kiedyś, że stawali przed nim ( JP II ) jak przed trybunałem sumienia – ci najtrudniejsi goście. Ci, którzy wiedzieli, że to, co robią, nie podoba się Papieżowi. Mimo to on ich przyjmował, a oni przyjeżdżali. I trzęsły im się nogi. Arturo Mari wspomniał kiedyś, że Wojciechowi Jaruzelskiemu trzęsły się tak bardzo, że obawiał się, czy generał utrzyma równowagę”

***

„Przypomina mi się taka historia, zabawna, choć w bardzo poważnym kontekście. To już była chyba ostatnia wizyta George’a Busha u Ojca Świętego. Pamiętam, że Ojciec Św. był wtedy dość słaby, miał problemy z czytaniem, z mówieniem… Ojciec Św. miał wtedy wygłosić bardzo ważne przemówienie, tak zwane messaggio. Miał wszystko przygotowane. I czytał, bardzo powoli. Był słaby. Nawet proponowaliśmy, żeby ktoś inny to przeczytał, ale Papież chciał sam. Czytał wyraźnie, ale bardzo powoli. Następnego dnia w prasie ukazały się takie interpretacje: Panie prezydencie, ja ci czytam powoli, bo chcę, żebyś to wszystko dobrze zrozumiał”.

***

Abp Mieczysław Mokrzycki wyznaje, że Ojciec św. Jan Paweł II „Miał wyjątkowe poczucie humoru”.

Ks. Mieczysław był prałatem. „Kiedyś Ojciec Św. mówi do mnie tak: Mieciu, prała-cię mama?”.

Wspomina, że we wtorek Jan Paweł II miał wolne. „I te wolne wtorki w całym tygodniu Ojciec Święty lubił najbardziej”.

W Watykanie mówiło się, że przy Janie Pawle II dwóch rzeczy nigdy nie było wiadomo do ostatniej chwili: o której godzinie i z kim zje obiad.

***

Z książki O. Leona Knabita OSB p.t. „Kogo kochają kobiety”:

„Najmłodsza dziewczyna, która zakochała się w chłopaczku, miała trzy i pół roku. Wciąż mu powtarzała: Ja się z tobą ozenię! Chłopaczek okazał się zatwardziałym kawalerem i odpowiadał: A ja się z tobą nie ozenię! Gdy dziewczynka się upierała, powiedział: Ja się z tobą nie ozenię, ty pójdzies do klastoru!. Zrozpaczona dziewczynka zawołała: Ja nie chcę do klastoru! Na to chłopak ciągnął: A Pan Bóg, weźmie cię za włosy i dryp, dryp pójdzies do klastoru! Na to dziewczynka użyła ostatecznego argumentu: Ja nie pójdę do klastoru, ja się z tobą ozenię i urodzę dziesięć dzieciów – pięć księdzów i pięć zakonniców!

***

Wiosną 2002 r. dziennikarka „Gazety Pomorskiej” przeprowadziła z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim rozmowę na temat dobroci wobec zwierząt. Zaczęła od pastoralnej obserwacji, że księża mówią mało o zwierzętach, bo zwierzęta nie dają na tacę.

***

Kard. Stefan Wyszyński mawiał: Intelektualista tym różni się od inteligenta, że intelektualista używa swojego rozumu, a inteligent cudzego”

***

Ks. prof. Michał Heller mówi, że jedyną nauką, która nie została dotknięta grzechem pierworodnym jest matematyka.

  ***

Kiedy się komuś kłaniasz, sprawdź na kogo się wypinasz.

  ***

Cieszymy się, że Polak został papieżem, ale bardziej na tym stanowisku widzielibyśmy Babiucha – miał powiedzieć Gierek w 1978 r.

  ***

Reform w Kościele najbardziej złaknieni są ci, którzy do niego nie zaglądają.

 ***

Razu pewnego we Wrocławiu złapano złodzieja, gdy wychodził z kościoła z wotami ukradzionymi sprzed obrazu Maryi. Sędziom tłumaczył, że podarowała mu je Matka Boska. Nie dali mu wiary. Wyrok skazujący przesłano do zatwierdzenia królowi Fryderykowi II. Ten, jako protestant, zwołał katolickich teologów i zapytał, czy to możliwe, żeby Matka Boska robiła takie prezenty pobożnym katolikom.. Teolodzy z zakłopotaniem odrzekli, że teoretycznie nie jest to wykluczone. Wtedy król napisał pod wyrokiem: „Ułaskawiam podsądnego, ale pod gardłem zabraniam mu na przyszłość przyjmować jakiekolwiek podarunki od Matki Boskiej i innych świętych”.

 ***

Mądrość przychodzi z wiekiem. Oby nie wiekiem od trumny.

 

 ***

Pobożny się swą wiarą dzieli, pobożniś cię nią zdzieli.

 

 ***

Katolik ma tylko dwie możliwości: albo będzie dzielny, albo niedzielny.

 

 ***

Niewierzącemu w cuda pozostaje wiara w cudactwa.

 ***

Pastor kościoła baptystów w amerykańskim stanie Idaho podczas kazania wypomina swoim parafianom:

Siostry i bracia! Zgromadziliśmy się tu, aby prosić Boga o deszcz po tak długiej suszy. I co widzę? Nikt z was nie przyniósł parasola na drogę powrotną do domu?!

 

 ***

 

Do kaplicy misyjnej przyszedł świeżo ochrzczony Cejlończyk. W przedsionku zwrócił uwagę na figurę – św. Michał Archanioł deptał głowę smoka. Mężczyzna zaczął głaskać figurę Świętego. Dotykał ręką czoła, oczu, ust i wypowiadał przy tym tajemnicze zaklęcia. Potem przyszła kolej na smoka.

Co ty robisz? – zapytał katecheta. – Wiesz przecież, że ten smok to szatan.

Wiem, ale chcę sobie zdobyć względy u jednego i drugiego.

 

 ***

 

Gdy poproszono go o relikwie dla osoby, która lubiła je kolekcjonować, [odmówiwszy] odparł z uśmiechem:

 - Niechże uczyni je sobie z własnego ciała.

 

 ***

 

Jedna z jego parafianek była uczciwą i dobrą dziewczynką, pełną oddania i zapału. Czasem jednak przemawiała przez nią gorycz i porywczość charakteru, trochę jak przez Apostołów przed Zesłaniem Ducha Świętego. Zwraca się do proboszcza z radami w stylu:

- Księże Proboszczu, źle Ksiądz robi. Księże Proboszczu, powinien Ksiądz postąpić tak i tak.

- Ależ moje dziecko nie jesteśmy jeszcze w Anglii – przerwał jej łagodnie święty proboszcz, czyniąc aluzję do brytyjskiej konstytucji, zezwalającej kobietom wstępować na tron.

 

 ***

 

Gdy któregoś dnia brat Atanazy, dyrektor szkoły w Ars, poskarżył się, że jego koń zboczył z drogi i wóz wylądował w rowie, Proboszcz okazał mu współczucie i dodał:

- Przyjacielu, św. Antoniemu nigdy to się nie przydarzyło. Trzeba było go naśladować.

 - Księże Proboszczu, a jak to się św. Antoniemu udawało?

- Zawsze chodził piechotą.

 ***

 

Podczas jednej ze swych częstych wizyt w Ars, gdzie proboszczem był św. Jan Vianney, biskup de Langalerie uprzejmie zapytał:
Mój dobry Proboszczu, czy pozwolisz mi odprawić Mszę św. w twoim kościele?
Żałuję, że dziś nie jest Boże Narodzenie, bo pozwoliłbym Ekscelencji odprawić wszystkie trzy – odrzekł.
 

 ***


Księże Proboszczu – powiedział doń pewnego razu jeden z parafian, o postawnej budowie ciała i tryskającej zdrowiem okrągłej twarzy, bardzo kontrastującej z bladym i wycieńczonym obliczem świętego staruszka – liczę nieco na Księdza w dostaniu się do nieba. Mam nadzieję, że nie zapomni Ksiądz o swoich przyjaciołach i że znajdzie się dla nich miejsce w Księdza postach i pokutach. A jak już będzie Ksiądz szedł do nieba, spróbuję uchwycić się Księdza sutanny.
Och, mój drogi przyjacielu, niech cię Bóg broni! Brama do nieba jest wszak bardzo wąska – odparł Proboszcz, mierząc wymownie wzrokiem swego barczystego rozmówcę – i moglibyśmy się tam obaj nie zmieścić.
 

 ***


Pewna osoba bez skrępowania zauważyła:
Czcigodny Księże, panuje dość powszechny pogląd, że jest Ksiądz ignorantem.
I nie jest to bynajmniej pogląd mylny. Pragnę jednak dodać, że jeśli chodzi o ciebie, sprawa ma się jeszcze gorzej.
 

 ***

 

W tramwaju młoda matka prosi syna, aby usiadł. Ten koniecznie chce stać. Zdenerwowana rodzicielka sadza go siłą na ławce. Przez chwilę jest cicho. Potem mały z całym przekonaniem mówi:

„Zewnętrznie siedzę, ale wewnętrznie i tak stoję”.

 

 ***

Podczas jednej z dysput religijnych zapytano rabina:

Rabbi, będzie kiedyś wojna?

Nie, nie będzie – odparł rabin – będzie tylko walka o pokój, tak że kamień na kamieniu nie zostanie.

 

 ***

 

Ks. bp Konstantyn Dominik ( 1870-1942 ), sufragan chełmiński nie był „ekscelencją”, tylko „księdzem biskupem” zawsze bliskim ludziom i ich sprawom. Otrzymał pewnego razu donos, że jeden z proboszczów popija piwo z chłopami w knajpie. Podczas dochodzenia współwinni parafianie zgodnie oświadczyli, że wprawdzie oni byli pijani, ale ksiądz – nie.

A ile proboszcz wypił? – zapytał z lękiem biskup.

Dwadzieścia kufli piwa…

No to jest wyraźnie łaska boska – ucieszył się Biskup Dominik.

 

 ***

 

Dionizy Kwiatkowski siedzi w knajpie nad pustym kieliszkiem i mruczy pod nosem:

Mam się jeszcze napić, czy nie? Głowa mówi „nie”, żołądek mówi „tak”!

Hm…głowa jest mądra, żołądek głupi… Mądry głupiemu ustąpi… Wobec tego, panie kelner, jeszcze jedną zakrapianą!

 

***

 

Przed urodzinami swojej córki do sklepu z zabawkami przyszli rodzice i zwrócili się do sprzedawczyni:

Wie pani…Cały dzień jesteśmy w pracy, poza domem. Chcielibyśmy kupić coś, co ucieszy dziecko, na dłuższy czas je zajmie, ukoi samotność.

Bardzo mi przykro, proszę państwa – uśmiechnęła się sprzedawczyni – ale nie prowadzimy sprzedaży rodziców.

 

 ***

 

W sali konferencyjnej ratusza w Lądku Zdroju, naprzeciwko godła państwowego, zawieszono sentencję:

„Panie Boże, spraw, abym nie ględził i nie odzywał się, dopóki nie jestem przekonany, że mam coś istotnego do powiedzenia”.

Bywalcy twierdzą, że Pan Bóg na razie nie wysłuchał modlitwy.

 

 ***

 

Przed bitwą oficer dodaje żołnierzom animuszu:

Żołnierze, będziecie walczyć jak mężczyzna z mężczyzną.

Z szeregu rozległ się głos szeregowca Rubina:

Proszę pokazać mi mojego mężczyznę. Być może dogadam się z nim pokojowo.

 

 ***

 

John Rockefeller (1839 – 1937), twórca ogromnej fortuny, znanych fundacji dobroczynnych, na krótko przed swoją śmiercią, będąc stuletnim niemal starcem, powiedział do swego przyjaciela:

- Czy wiesz, kto jest najbiedniejszym na ziemi? Powiem ci. Ten, kto nie ma nic oprócz pieniędzy.

 

 ***

 

Praktykujący – wierzący. Wierzący – niepraktykujący. Wierzący – obmawiający… Spotkałem księdza Jana. Stwierdził, że obecnie w Polsce powstała nowa kasta ludzi: niewierzący – praktykujący.

Po chwili dodał:

- To są nasi święci ateiści.

 

 ***

 

Znany w mieści k. Lowelas popadał ciągle w te same grzechy, usprawiedliwiając się cytatem – „rzeczą ludzką jest błądzić”. Proboszcz z tegoż miasteczka, słynący z ciętego języka odparł mu:

- Racja, błądzenie jest ludzką rzeczą. Ale to przesada kiedy gumka do ścierania zużywa się prędzej niż ołówek

 

 ***

To moi najlepsi parafianie – mówił ks. Proboszcz oprowadzając gości po cmentarzu.
Nie obmawiają, nie piszą anonimów i przynoszą najwięcej dochodów.
 

 ***

Ktoś wiele mówił o dialogu i tolerancji. Niestety rzadko praktykował te cnoty w stosunku do podwładnych.
„To znakomity mistrz monologu na temat dialogu” – ocenili.
 

 ***

Na lekcji religii ksiądz pyta Marcina:
Powiedz mi, kto widzi i słyszy wszystko?
Nasza sąsiadka, Pytlikowi – odpowiada bez zająknięcia zapytany.
 

 ***

Spotykają się dwaj proboszczowie.
Jak idzie? – pyta jeden drugiego.
Oj, niedobrze. Prawie jakbym nie miał parafii.
Jak to?!
Ano tak. Kiedy w niedzielę widzę moje wystrojone w futra owieczki, ubrane wg krzyku ostatniej mody, sam siebie pytam:
„Gdzie się podziali ubodzy z mojej parafii?”
A kiedy widzę tacę z ofiarami pytam się:
„Gdzie są bogacze?”
 

 ***

Niechlubne lata apartheidu. Czarnoskóry wchodzi do południowoafrykańskiego kościoła zarezerwowanego wyłącznie dla białych. Zatrzymuje go biały policjant. Dzięki wyjaśnieniu Murzyna, że sprząta dom Boży, stróż porządku publicznego pozwolił mu wejść do środka.
„Ale uważaj – zagroził – żebym cię nie przyłapał na modlitwie!”
 

 ***

Francuski mąż stanu Robert Schuman (1886 – 1963) został zapytany przez przyjaciela, dlaczego pozostał kawalerem.
Kilkanaście lat temu, jadąc metrem, przypadkowo nadepnąłem na stopę stojącej obok kobiety. Zanim zdążyłem ją przeprosić, usłyszałem: „Durniu, czy nie możesz uważać, jak chodzisz?”. Po tych słowach odwróciła się, zobaczyła nieznajomego, zaczerwieniła się i zawołała” „Och, bardzo pana przepraszam, myślałam, że to mój mąż”.
 

 ***

Msza św. w B. Głos z kościelnej ławki:
Przyjrzyj się pani naszej, pani K. Staje się od razu pobożna i rozmodlona, kiedy tylko ktoś na nią spojrzy.
 

 ***

Na zakończenie egzaminu surowy ksiądz profesor powiedział do kleryka:

Drogi przyjacielu, jesteś skończonym osłem. Na co potrzebny jest osioł?

Proszę księdza profesora, skoro Samson pokonał trzy tysiące Filistynów za pomocą jednej oślej szczęki, czegóż nie dokona Pan Bóg, mając do dyspozycji całego osła.

 ***

 

Proszę księdza, jaka jest według nowego kodeksu kara za popełnienie bigamii?

Kara pozostała ta sama: dwie teściowe.

 ***

 

Matka: Ciągle „mama” to, „mama” tamto. Jeśli jeszcze raz usłyszę „mama”, dostaniesz w skórę.

Dziecko:..proszę pani, chce mi się pić.

 ***

Boże Ciało. Nazajutrz pierwszoklasiści opowiadają sobie wrażenia:
Było pięknie. Proboszcz szedł pod stołem, a komunistki sypały kwiatki.
 

 ***

Do proboszcza przyszła z zapytaniem wdowa.
Proszę księdza, czy nie za długi będzie taki napis na nagrobku:
„Tu leży mąż, co dręczył mnie wciąż. A teraz drogi mężu odpoczniemy sobie, ja w domu, a ty w grobie”.
 

 ***

Podczas lotu helikopterem przez stan Iowa, Jana Pawła II nie budził nawet hałas wirnika. W Chicago przytoczył polskie przysłowie: Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje.” Choć może kto rano wstaje, temu przez cały dzień chce się spać!”.

 ***

Doradca prezydenta Jimmi`ego Cartera, Zbigniew Brzeziński, wyznał wobec Jana Pawła II, że gdy rozmawia z prezydentem Carterem, ma czasem wrażenie, iż mówi z przywódcą religijnym, natomiast gdy rozmawia z Janem Pawłem II, ma czasem wrażenie, że rozmawia ze światowym mężem stanu. Papież roześmiał się.

  ***

Kiedy pewnego razu Jan Paweł II, podczas spaceru, spotkał ogrodnika, wyciągnął rękę na powitanie. Spłoszony ogrodnik spojrzał na własne, brudne dłonie. Papież chwycił je obie i przycisnął do swojej nieskazitelnie białej sutanny: „Wiem, że są brudne, ale to nie ja piorę”, powiedział.

 ***

 

Gdy kard. Franciszek Macharski powiedział Papieżowi, że może nocować w pokoju rezydencji arcybiskupów krakowskich, bo jest u siebie, Ojciec św. JPII zapytał: „Ale gdzie ty pójdziesz mieszkać, Franciszku?.

 

 ***

 

Ojciec Leon Knabit był komentatorem pierwszej, pamiętnej Mszy Św. odprawionej na błoniach krakowskich w 1979 r. Gdy witałem się przy ołtarzu z Papieżem – wyznaje zakonnik – usłyszałem przyjacielskie: „Tylko nie obgaduj mnie tam za bardzo”.

 

 ***

W czasie pielgrzymki JPII do Polski, na Jasnej Górze, zdarzyło się coś znamiennego. W czasie gdy 6 osób z otoczenia Papieża siedziało, w najlepsze, w pokoju, sądząc, że Ojciec Św. poszedł już spać, O. Jerzy Tomziński odkrył, że Jan Paweł II modlił się w tym czasie w kaplicy. Wrócił co prędzej do świty papieskiej i krzyknął: „Tak Papieża pilnujecie! Wy tu herbatę pijecie, a Papież w kaplicy!”. Natychmiast wszyscy się zerwali i pobiegli do kaplicy towarzyszyć Papieżowi.

 ***

 

Podczas pożegnania Ojca św., na zakończenie jego pierwszej pielgrzymki do Polski,  proboszcz katedry wawelskiej, ks. Franciszek Walencik, płakał, a Jan Paweł II wziął go w ramiona i powiedział: „Chłopie, czemu ty beczysz? Przecież to nie ty zostałeś papieżem”.

 ***

 

Podczas pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny w czerwcu 1979 r., w 30-stopniowym upale zebrały się wielkie tłumy. Żar lejący się z nieba zaskoczył Papieża. „W Rzymie było tak gorąco, więc pomyślałem, że pojadę do Polski, będzie chłodniej. Widzicie, nawet Papież może się pomylić”.

 

 ***

 

Będąc po raz pierwszy jako Papież w Krakowie, Jan Paweł II raz po raz był wywoływany do okna przez tłum stojący pod jego dawną rezydencją arcybiskupią. Wydawało się, że tak będzie bez końca. Wreszcie we wszystko wmieszał się Prymas Polski, kard. Stefan Wyszyński. Stanął w oknie obok Papieża i zapytał pokornie: „Ojcze św., czy jak Wasza Świątobliwość jest w Polsce, ja mam władzę zwierzchnią w Kościele?” Jan Paweł II odpowiedział: „Tak! Oczywiście!”. Na to Prymas: „No to, Ojcze Św., marsz do łóżka”.

 ***

W pierwszych dniach pontyfikatu Jan Paweł II oglądał czasem telewizję podczas kolacji. Zerkając na telewizor, napotkał jakąś transmisję, gdzie występował i z satysfakcją zauważył: „Jakiś młody papież nam się trafił”.
 

 ***

Niedługo po wyborze na papieża, Jan Paweł II powiedział do ks. Edwarda Nowaka, dziś abpa: „I coście ze mną zrobili! Trzeba mnie było posłać do szkoły dla Papieży”
 

 ***

Kiedy Jan Paweł II przybył po raz pierwszy do Castel Gandolfo, letniej rezydencji papieskiej, pozdrowił jego mieszkańców, po czym dodał: „Od dzisiaj macie nowego mieszkańca. Miejmy nadzieję, że ten nowy mieszkaniec będzie porządnym mieszkańcem”.
Dzieci z przedszkola znajdującego się w warszawskim domu Sióstr Urszulanek były bardzo zaprzyjaźnione z kard. Karolem Wojtyłą. Kiedy po wyborze na papieża siostra spytała je: „Czy wiecie, że mamy już Ojca św.?”, zgodny chór odrzekł: „Tak!”. „A skąd pochodzi?”. „Z naszego przedszkola” – brzmiała odpowiedź.

 ***

Po wyborze kard. Wojtyły krążył po Polsce taki kawał. Dzwoni Gierek do Breżniewa i mówi: „Habemus Papam”. A Breżniew na to: „Habemus Klapam”.

 ***

O tęsknocie Papieża za Ojczyzną często wspominali jego przyjaciele i bibliografowie, przywołując wydarzenia już z pierwszych dni pontyfikatu Jana Pawła II.

„Na pewno cieszą się wszyscy w twoim kraju”, zagadnął w Rzymie Wyszyskiego zaprzyjaźniony kardynał. „tak”, zgodził się Polak. „Ale w sercu Wojtyły nie będzie radości”. Niecierpliwie oczekujący wieści z Polski papież zatelefonował do pałacu arcybiskupiego. Dziesięciu jego współpracowników stłoczyło się przy słuchawce. Zapytał ich: „Co tam robicie?” „Płaczemy”, odpowiedzieli. „To przyjedzie do Rzymu popłaczemy sobie razem.

 ***

Kiedy Jan Paweł II po raz Pierwszy zatelefonował do Kurii w Krakowie, łzy lały się strumieniami.

Telefon odebrała siostra zakonna i zaczęła płakać ze wzruszenia. Obok niej stał znany ks. Mikołaj Kuczkowski. Był to bardzo surowy człowiek i wszyscy się go trochę baliśmy. Oburzony, skrzyczał siostrę, że płacze, zamiast rozmawiać z Ojcem Świętym. Po czym wziął słuchawkę, powiedział: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus” i...sam zaczął płakać. 

 ***

Kardynał Stanisław Dziwisz dementuje słynną anegdotę, wedle której Jan Paweł II polecił wybudować basen w Castel Gandolfo, argumentując, że będzie to tańsze niż nowe konklawe( wybór papieża).
 

 ***

W drugim dniu po wyborze Jan Paweł II opuszczając poliklinikę Gemelli, zapomniał o udzieleniu pasterskiego błogosławieństwa. Przypomniał mu o tym jeden z członków świty, na co Ojciec św. powiedział z uśmiechem: „Monsignore Caprio uczy mnie, jak powinien zachowywać się papież”.
 

 ***

Błogosławiony Dominik Barberi powiedział pewnego razu dziewczynce, która dostarczała misjonarzom wątpliwej jakości mleko:

Poproś pięknie mamusię, by następnym razem wlała nieco więcej mleka do wody.

 

 ***

Wierni wychodzą z niedzielnej Mszy św. znużeni długim i trochę nudnym kazaniem. Ksiądz zatrzymuje jedną ze swych parafianek:
Droga pani, czy małżonek źle się poczuł, że wyszedł w środku kazania?
Ależ skąd, ojcze! Musisz mu wybaczyć, jest po prostu lunatykiem.
 

 ***


W 1843 r. Proboszcz z Ars zasłabł podczas nabożeństwa majowego. Sprowadzono czterech lekarzy, na co św. Jan Vianney zareagował następującymi słowami:
Jak sprowadzicie jeszcze jednego, na pewno umrę.
 

 ***


Św. Albert Wielki zjawił się na audiencji papieskiej. Ojciec św. poprosił łaskawie Alberta, żeby powstał z klęczek, na co ten odpowiedział:
Ja przecież już stoję.

 

 ***

Podczas kolejnej podróży św. Pawła od Krzyża wychylił się z krzaków uzbrojony bandyta. Zatrzymał o. Pawła i kazał mu groźnym tonem udać się z nim w las. Paweł poszedł z nim, gdy jednak droga okazała się żmudna, zapytał grzecznie swego przymusowego kompana, o co właściwie chodzi. Tamten nachmurzony powiedział tylko: Naprzód, dalej w las! Święty zaniepokoił się i zaczął robić szczegółowy rachunek sumienia, tudzież doskonały żal za grzechy. Wtedy bandyta odwrócił się i powiedział: Ojcze, ja się chcę wyspowiadać.

  ***

Największej plotkarce z Ars św. Jan Vianney zadał pytanie:

W którym miesiącu plotkuje pani najmniej?

I zaraz sam odpowiedział:

W lutym.

 ***

 

 

Zapytano biskupa Genewy , św. Franciszka Salezego, czy jacyś mnisi, bodajże karmelici, mają nosić skarpetki czy nie.
Święty biskup odpowiedział: Głowy trzeba reformować, nie nogi!
 

 ***


Zapytano kiedyś Ojca św. Jana XXIII, czy jest pozytywnie nastawiony do telewizji?
O tak, zwłaszcza od czasu kiedy zostałem papieżem i mogę samego siebie oglądać w telewizji.
 

 ***


Pewna dama pytała św. Franciszka Salezego, czy jest grzechem używać różu.
Zdania teologów są podzielone – odpowiedział biskup.
Co ja mam w takim razie robić? – zapytała zaaferowana niewiasta.
Można pójść na kompromis – powiedział z uśmiechem – i malować tylko jeden policzek.
 

 ***

 

Po zakończeniu kazania zjawia się w kościele młoda kobieta i pyta swoją sąsiadkę:
O czym dziś mówił ksiądz?
O grzechu.
I co powiedział?
Jest przeciw.
 

 ***


Bardzo zdenerwowany małżonek krzyczy do żony:
Jakim sposobem Bóg mógł cię stworzyć tak piękną i tak głupią zarazem?
To bardzo proste – odpowiada – Stworzył mnie piękną, abyś mnie poślubił, i tak głupią, abym to ja poślubiła ciebie.
 

 ***


Moja ciocia wstąpiła do zakonu franciszkanek. Powinienem ją nazywać „moją siostrą” czy też „moją ciocią”?
 

 ***

 

Proboszcz pewnej parafii prowadzi w kościele prace nad systemem nagłośnienia.

Niedzielny ranek: rozpoczyna się Msza św., lecz kapłan czuje się w obowiązku uprzedzić wiernych:

Mam pewne problemy z moim mikrofonem.

A ci natychmiast odpowiadają zgodnym chórem:

I z Duchem twoim!

 

 ***

 

Rozmowa dwóch mężczyzn:

-         Moja teściowa jest Aniołem!

-         Masz szczęście, moja jeszcze żyje.

 

 ***

 

W dniu egzekucji św. Tomasz More nie stracił ani odrobiny swego poczucia humoru. Wsparty na ramieniu porucznika de la Tour, zwrócił się do niego o pomoc przy wchodzeniu na chwiejący się szafot:

 - Proszę cię, poruczniku, byś pomógł mi wejść: jeśli chodzi o zejście, poradzę sobie sam.

 

 ***

W kościele dwa pająki budzą się z długiego, zimowego snu. Opowiadają sobie nawzajem, jak spędziły zimę.
Pierwszy mówi
- To było okropne! Ulokowałem się w dzwonnicy i ciągle mnie budzono biciem w dzwony... Och, moja biedna głowa... Oby do przyszłej zimy! A ty, jak się miewasz?
- Wprost wspaniale! Nikt mi nie przeszkadzał, mogłem spać spokojnie!
- Gdzie znalazłeś takie miejsce?
- W głębi kościoła, w skarbonce na datki dla biednych...
 

 ***

Rzecz się dzieje w Afryce. Sędziwy kanibal czyta Biblię. Europejczyk, spędzający tu wakacje, szydzi z niego:
- Mój biedny staruszku, to wszystko brednie. Nie myśl, że twój kraj się zmieni, jesteście zbyt zacofani. Od wielu lat w Europie nikt już nie wierzy w te historyjki, ta książka jest przestarzała...
- Panie, gdyby ta książka do nas nie trafiła, już dawno zostałbyś zjedzony!..
 

 ***

Kiedyś Ojciec Święty przyjął na audiencji przedstawiciela Związku Radzieckiego, który miał równie dobre poczucie humoru jak on sam.
- Panie ambasadorze – oświadcza papież – nie jesteśmy z tej samej parafii, ale z przyjemnością zauważam, że pochodzimy z tej samej okolicy.
 

 ***

Ktoś powiedział do Antoniego Pustelnika:
- Jesteś największym mnichem całego Wschodu!
- Już mi to powiedział diabeł – odrzekł Antoni.
 

 ***

W Brazylii – jak w kotle – mieszają się różne narody. Wysoko ceniony jest św.
Antoni. Portugalczycy powiadają, że on jest Portugalczykiem; Włosi twierdzą, że jest Włochem. Polacy zaś są przekonani, że św. Antoni jest Polakiem z krwi i kości – nazywa się przecież Padewski.
 

 ***

Święty Jan Vianney miał dość cięty język, którym często skutecznie odpierał ataki nieprzyjaciół. Kiedyś zapytał go – z ironią w głosie – stary wolterianin: - Zdaje się, że widuje ksiądz diabła. Ksiądz Vianney odpowiedział – patrząc mężczyźnie prosto w oczy: Ja widzę diabła.
 

 ***

Która księga biblijna to ulubiona księga matematyków? – Księga Liczb.
Po którą księgę najchętniej sięgają historycy? – Po Księgę Kronik.
Którą najbardziej cenią śpiewacy? – Pieśń nad Pieśniami.
Którą mogę polecić Tobie? – Księgę Tobiasza.
 

 ***

Leon XIII miał dziewięćdziesiąt dwa lata, kiedy amerykański kardynał oświadczył niefortunnie, szykując się do wyjazdu:
Już się nie zobaczymy na tej ziemi, Wasza Świątobliwość...
Ekscelencjo, czyżbyś był aż tak cierpiący? – zareagował papież.
 

 ***

Przekazano papieżowi, że pewien niemal stuletni starzec prosi o chwilę rozmowy. Leon XIII wyraził zgodę na audiencję. Kiedy starzec znalazł się w obecności Ojca Świętego, natychmiast padł na kolana i zawołał:
Ach, jaki jestem szczęśliwy! Pius IX także udzielił mi audiencji zaledwie kilka dni przed śmiercią!
Leon XIII uśmiechnął się. Gdybym wiedział, że jesteś aż tak niebezpieczny dla papieży, odwlókłbym tę audiencję o kilka lat!
Zapytano kiedyś proboszcza z Ars, przyszłego świętego:
- Dlaczego gdy się modlisz, ledwie cię słychać, natomiast gdy wygłaszasz kazanie, przemawiasz tak głośno?
- Podczas kazania przemawiam zwykle do głuchych bądź śpiących. Lecz gdy się modlę, zwracam się do Dobrego Pana, a on ma doskonały słuch!
 

 ***

Ciężko grzeszący parafianin zdziwił się, widząc świętego proboszcza plączącego:
- Dlaczego płaczesz?
- Mój nieszczęsny przyjacielu, ponieważ ty nie płaczesz!
 

 ***

Jan Paweł I, który był papieżem tak krótko, został nazwany „uśmiechniętym papieżem”. Pod koniec uroczystego obiadu, gdy świętowano jego nominację, hiszpański kardynał spytał, czy może zapalić...
- Owszem, ale tylko pod warunkiem, że dym będzie biały – odpowiedział Ojciec Święty (Mowa o dymie, który ogłasza wybór nowego Papieża).
 

 ***

Podczas wielkopostnych rekolekcji zaproszony kaznodzieja bardzo elokwentnie opowiada o piekle, wiecznym potępieniu oraz niekończących się katuszach. Po zakończeniu Mszy św. na dziedzińcu kościelnym wszyscy, mocno poruszeni, komentują kazanie. Tylko pewien mężczyzna wydaje się nie okazywać lęku.
Pan, zdaje się, nie odczuwa strachu? Nie słuchał pan o męczarniach piekielnych?
Owszem, ale ja, proszę księdza, nie jestem z tej parafii.
 

 ***

Tuż przed wejściem na konklawe, które miało go ogłosić papieżem, kardynał Roncalli usłyszał pewną uwagę uczynioną pod swoim adresem:
Mój Boże, jaki on jest gruby!
Cóż – odzywa się jowialnie przyszły Ojciec święty – konklawe to przecież nie konkurs piękności.
 

 ***

Świeżo akredytowanemu dyplomacie, na pytanie, ile osób pracuje w Watykanie, Jan XXIII odpowiedział:
Nie więcej niż połowa!
 

 ***

Ksiądz do blondynki:
Dlaczego w kościele pani zawsze stoi z tyłu pod chórem?
Bo często, gdy przychodzę do kościoła, słyszę, jak wszyscy chórem powtarzają: „Módl się za nami”.
 

 ***

Katechetka pyta dzieci, ile jest sakramentów.
Nie ma już ani jednego.
A to dlaczego?
Ponieważ moja babcia otrzymała ostatni.
 

 ***

Irlandczyk powracający z pielgrzymki do Lourdes jest rewidowany przez celników.
A ta butelka? – pyta celnik.
To woda z Lourdes – odpowiada zapytany.
Ależ to koniak! – oznajmia celnik po spróbowaniu.
Cud! – krzyczy Irlandczyk.
 

 ***

Napis na samochodzie:
„Uwaga – święty Krzysztof jeździ z Tobą tylko do 120 km/h. Przy większych prędkościach ustępuje miejsca świętemu Piotrowi”.
 

 ***

Młodzi ministranci pomagają ks. proboszczowi w odnawianiu domu parafialnego.
Chłopcy! Tu macie farby i pędzle, ja idę na plebanię a wy w tym czasie pomalujcie okna.
Tak proszę księdza.
Po godzinie jeden z ministrantów przychodzi i pyta:
Proszę księdza, a ramy też?
 

 ***

Pewien ksiądz narzekał, że ludzie nadają swoim dzieciom dziwne imiona. Ciągle jakieś Sandry, Sabiny, Izaury. Ani to imiona chrześcijańskie, ani polskie, patronów nie ma. Kiedyś jednak, gdy chrzcił niemowlę na pytanie o imię noworodka usłyszał odpowiedź rodziców: „Dominik”.
O, jakie piękne imię – ucieszył się kapłan – a którego z Dominików będzie miał za patrona, Savio, czy może Guzmana?
Bo widzi ksiądz – odpowiedziała matka, był taki piękny program w telewizji o słoniu Dominiku...
 

 ***

 

Misjonarz przyjeżdża do swojej rodzinnej parafii, w której ma wygłosić rekolekcje i opowiedzieć o swojej pracy. W trakcie homilii zwraca się do najmłodszych parafian:

Drogie dzieci, w Afryce są ogromne obszary, na których afrykańskie dzieci nie mają ani jednej szkoły! Czy już wiecie, na co powinniśmy zbierać pieniążki?

Tak! – odpowiada chór dzieci. Na bilety, żeby pojechać do Afryki.

 

 ***

 

Katechetka opowiada o cudzie przemienienia przez Chrystusa wody w wino w Kanie Galilejskiej. Gdy skończyła zapytała dzieci:

Co myśleli goście biorący udział w tym weselu, widząc cud?

Wstaje mała dziewczynka i mówi:

Wszyscy myśleli, że gdy oni będą urządzać wesele, to koniecznie muszą zaprosić na nie Pana Jezusa.

 

 ***

 

Na lekcji religii ksiądz wychwala dobroć Bożą.

Jeśli któryś ze zmysłów człowieka szwankuje, to dobry Bóg dba, żeby inne zmysły były bardziej udoskonalone. Na przykład niewidomy ma bardziej wyczulony dotyk i słuch. Może ktoś z was poda inny przykład?

Zgłasza się mały Jasio:

Mój wujek ma krótszą prawą nogę, ale za to jego lewa noga jest dłuższa.

 

 ***

 

Proboszcz egzaminuje z katechizmu parę, która wkrótce ma stanąć na ślubnym kobiercu. Narzeczonej idzie świetnie, narzeczony mętnie duka odpowiedzi.

Narzeczona zdała, a narzeczony musi jeszcze raz przyjść za  miesiąc – orzekł ks. proboszcz. Para przychodzi po tygodniu.

Przecież mówiłem: za miesiąc!

Księże proboszczu, to nie tamten! Znalazłam takiego narzeczonego, co zna ten katechizm na pamięć!

 ***

 

Na spowiedzi ksiądz beszta parafianina, który ma problemy z alkoholem:

Tyle razy ci mówiłem, że wódka jest twoim największym wrogiem.

No tak, ale ksiądz dobrodziej poucza, że trzeba kochać swoich wrogów.

Owszem, ale nie do tego stopnia, żeby ich połykać!

 

 ***

 

Pewien mężczyzna nieco nagrzeszył. Chciałby pójść do spowiedzi, ale się trochę obawia.Koledzy w pracy namawiają go:

Idź do takiego a takiego kościoła, w takim to a takim konfesjonale spowiada ksiądz, który jest trochę głuchy. Nie wszystko usłyszy.

Skorzystał z rady kolegów. Idzie i rozpoczyna spowiedź. Nagle słyszy:

Nie mamrocz, tylko się porządnie spowiadaj. Nieco głuchy ksiądz wyjechał na urlop.

 

 ***

Ksiądz zwraca uwagę grabarzowi:

Tyle razy panu mówiłem, a pan wciąż kopie takie płytkie groby!

Niech się ksiądz nie boi, jeszcze mi żaden nieboszczyk nie uciekł.

 

 ***

 

W seminarium trwa egzamin dla księży chcących pracować na misjach.

Gdyby ksiądz znalazł się w Afryce na pustyni i zobaczył lwa, jakie podjąłby ksiądz kroki?

Najdłuższe, na jakie by mnie było stać.

 

 ***

 

Dwóch Żydów wybrało się w podróż do Rzymu. Zwiedzając Wieczne Miasto z nieukrywanym zachwytem oglądają Plac i Bazylikę świętego Piotra.
Jeden zwraca się do drugiego:

Niezwykłe! Pomyśleć, że zaczynali od małej stajenki.

 ***

Jasiu! Odmawiasz wieczorem modlitwę?
Tak, odmawiam!
A rano?
Nie, rano już się nie boję.

 ***

Pewna kobieta postanowiła wysłać Biblię swojemu studiującemu w innym mieście synowi.
Urzędniczka na poczcie zadaje jej pytanie:
Czy w paczce jest coś, co mogłoby ulec naruszeniu?
Tylko dziesięć przykazań.

***

Świeżo wybudowany kościół parafialny. Ksiądz proboszcz w celu udekorowania jednej z naw bocznych, zamawia u znanego malarza nowatora obraz przedstawiający przejście Żydów przez Morze Czerwone. Artysta po wielu tygodniach pojawia się z ogromnym płótnem, pokrytym w całości czerwoną farbą.
Co to ma być? – dziwi się ksiądz.
Morze Czerwone.
A gdzie wojska Faraona?
Utonęły.
A gdzie Żydzi?
Już przeszli.

***

 

Proszę księdza! Czy atrament jest bardzo drogi?

Nie, skądże! A dlaczego o to pytasz?

No, bo kościelny robi awanturę, że wylałem trochę na księdza ornat...

 

***

 

Rozmowa dwóch malców w piaskownicy.

Wiesz u mnie w domu żegnamy się przed każdym posiłkiem.

W naszym nie, ponieważ moja mama dobrze gotuje.

 

***

 

Mała dziewczynka bardzo się wierci i marudzi na Mszy św. w kościele.

W chwili, gdy ksiądz zbiera ofiarę do koszyka, mała woła do mamy:

Mamo płać szybko i idziemy do domu!

Młody ksiądz przyjeżdża do rodziców na wieś. Akurat trwa zwózka siana, więc jedzie ze swoim bratem pomóc mu w polu. Z wielkim trudem udaje się załadować wóz górą siana. Po przejechaniu kilkuset metrów, wóz przewraca się na jakimś wyboju, a siano rozsypuje się na drodze.
Ksiądz zwraca się do brata:
Józek! Klnij ty, bo ja nie mogę.
 

*** 


Małżeństwu urodziło się dziecko. Przychodzą do księdza, aby je ochrzcić. Jakie dacie mu imię? – pyta kapłan.
Jakoś nie możemy się zdecydować.
Weźcie książeczkę do nabożeństwa i znajdźcie pierwsze lepsze imię z Litanii do Wszystkich świętych.
Jeśli już pierwsze lepsze, to niech mu będzie Kirie Eleison.
 

*** 


Rzecz się dzieje przed wstąpieniem Polski do NATO. Zwierzchnik obrony cywilnej prowadzi ważną rozmowę z proboszczem:
Proszę księdza chcemy symulować bombardowanie. Ile osób mogłoby spać w tym kościele, gdyby ich domy legły w gruzach?
No cóż, nie wiem, ile by tu mogło spać osób na leżąco, ale w każdą niedzielę około pół tysiąca śpi na siedząco.

 

*** 

 

Kapelan więzienny do skazanego kieszonkowca:

Gdy wyjdziesz na wolność, chciałbym ci pomóc.

Niestety, ksiądz nie może mi pomóc. Moje zajęcie wymaga ogromnej wprawy.

 

*** 

 

W ramach wizyty duszpasterskiej, jeden ze szpitali dla dzieci odwiedził miejscowy biskup. Dzieci zgromadzone w największej sali słuchają pytań księdza biskupa:
Drogie dzieci, czy wy wiecie, kim ja jestem?
Na sali cisza jak makiem siał.
No zgadnijcie, mam taki ładny czerwony beret, purpurową szatę.
Dzieci dalej milczą.
Mam też piękny pastorał i złoty pierścień. Kim więc ja jestem?
Już wiem! Chwalipiętą! – wyrywa się mały Jaś
 

*** 

 

Do idącego wiejską drogą księdza, który prowadzi na postronku osiołka, podchodzi turysta:

Proszę księdza, dlaczego ten osiołek tak drży?

A ty, moje dziecko nie drżałbyś, gdybyś miał sznurek na szyi a obok siebie księdza?

 

*** 

 

Babcia wyznaje głośno w czasie Mszy św.: „Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina”.

Wnuczek Jaś wtóruje: „Babci wina, babci wina, babci bardzo wielka wina”.

 

*** 

 

Wnuczek słucha w kościele wypominek:

Za duszę Jana, Marcina, Henryka, za duszę Adama, Andrzeja, Teofila...

Babciu – woła -  chodźmy stąd, bo ten ksiądz nas wszystkich zadusi.

 

*** 

 

Ciekawska parafianka pyta wikarego:

Proszę księdza, mieszka ksiądz przy samym cmentarzu. Czy to nie przykre sąsiedztwo?

Och, nie! Jeszcze nigdy w życiu nie miałem takich cichych sąsiadów.

 

*** 

 

Starszy mężczyzna droczył się z chłopcem, który siedział na ławce i wyjadał miód ze słoika.

Hej, chłopcze, co tam masz w słoiku?

Miód, proszę pana – odparło dziecko.

A jak smakuje miód?

Jest słodki.

A jak jest słodki – nalegał staruszek.

Och, jest bardzo słodki, proszę pana.

Ale jak bardzo? – nie ustępował mężczyzna.

Niech pan spróbuje – powiedział, podając nieznajomemu słoik.

 

*** 

 

Pewien skąpy chrześcijanin, poirytowany apelami ks. proboszcza o datki na cele parafii, skonstatował:

Proszę księdza proboszcza, przecież Biblia mówi, że „woda życia” jest za darmo.

Tak – odrzekł kapłan – ale żeby doprowadzić wodę do ludzi, potrzebne są rury, a rury kosztują.

 

*** 

 

Pewien pijak przerwał kazanie ulicznemu kaznodziei.

Krzyczał:

- Proszę księdza, może ksiądz wracać do domu. Diabeł umarł.

Głosiciel Słowa spojrzał na człowieka i odpowiedział;

- Diabeł umarł? A zatem zostałeś sierotą.

 

*** 

 

Prelegentowi podał ktoś małą karteczkę. Było na niej jedno tylko słowo: „Głupiec”. Mówca spojrzał na nią i rzekł: Często dostaję nie podpisane uwagi. Teraz po raz pierwszy dostałem uwagę, na której jest tylko podpis.

 

*** 

 

Pewien ojciec po wyjściu z kościoła zaczął krytykować: wystrój wnętrza, kazanie, chór, ministrantów i w ogóle wszystko. Syn, który zauważył, ile jego ojciec dał na tacę, zapytał: A czego, tato, można się spodziewać za złotówkę?

 

*** 

Ciekawski parafianin zwraca się do proboszcza:

Proszę księdza, jaka jest śmiertelność w naszej parafii?

Taka jak wszędzie. Na jednego parafianina przypada jedna śmierć.

 

*** 

W kościele w ławce, obok małego Zygmunta siedzi starsza kobieta. Zbliża się kościelny z tacą. Kobieta zaczyna nerwowo przetrząsać torebkę. Chłopiec trąca ją w bok i szepcze:
- Niech pani weźmie moją dychę, a ja się schowam pod ławkę.

*** 

Proboszcz mówi do swoich parafian:

Ilekroć na was patrzę zadaję sobie pytanie: gdzie są ci ubodzy?

Ale ilekroć patrzę na tacę pytam samego siebie: gdzie są ci bogaci?

 ***

Po kazaniu kaznodzieja puścił w obieg tacę. Kiedy wróciła do niego całkiem pusta, odwrócił ją na oczach wszystkich do góry dnem, wzniósł wzrok ku niebu i pomodlił się słowami: Dzięki Ci, Panie, że przynajmniej zwrócili tacę.

***

Jadłem w piątek mięso – spowiada się mały penitent.

I co jeszcze, synku – pyta spowiednik.

Ziemniaki tłuczone, zieloną sałatę i na deser kisiel – odpowiada dobrodusznie.

 

***

Proboszcz pyta jednego ze swoich parafian;

Dlaczego nie idziesz na pogrzeb swojego sąsiada?

Z jakiej racji proszę księdza? Przecież on nie będzie na moim.

 

***

 

Leciwa parafianka przechodzi koło plebanii.

Spotyka ją miejscowy ksiądz i pyta:

A ile to nasza pani liczy sobie lat?

89.

O, to piękny wiek!

Ależ proszę księdza, co ksiądz mówi! 18 lat – to jest piękny wiek!

 

***

 

Młoda dziewczyna spowiada się, że często popada w grzech pychy.

Jak to się dzieje, moje dziecko? – pyta ksiądz.

Często spoglądam w lustro i zachwycam się swoją urodą.

To nie grzech, dziecko to zwykła pomyłka.

 

***

 

Władziu, czemu ty jak podnosisz kieliszek do ust, to masz zamknięte oczy?

A bo na spowiedzi obiecałem księdzu, że nie będę więcej zaglądał do kieliszka.

 

***

 

Jak mogłeś porzucić żonę i zostawić ją samą?! – przemawia ksiądz do sumienia penitenta.

Jaką samą, jaką samą?...Zostawiłem ją z dziećmi, proszę księdza

 

***

 

W męskim klasztorze jeden z mnichów zwraca się do drugiego:

Dlaczego brat dzisiaj chodzi w kółko po celi?

Obchodzę imieniny.

 

***

 

Pewien niedowiarek rozmawia z przeorem zakonu:

Chrześcijaństwo istnieje już dwa tysiące lat, a ja nie widzę, by ludzie przez ten czas choć trochę zmienili się na lepsze.

Przeor na to: - Woda istnieje od miliardów lat, a niech pan się przyjrzy swojej szyi!

 

***

 

Na lekcji religii:

Kto z was chciałby iść do nieba?

Wszystkie dzieci podnoszą ręce. Tylko Jaś siedzi bez ruchu.

A ty, mój chłopcze – pyta ksiądz – nie chcesz iść do nieba?

Chcę i to bardzo, ale obiecałem tacie, że po lekcjach szybko wrócę do domu.

 

 ***

 

Co trzeba zrobić, żeby iść do nieba? – pyta ksiądz na lekcji religii.

Dzieci kolejno odpowiadają:

Trzeba pomagać rodzicom.

Trzeba być dobrym.

Trzeba chodzić do kościoła.

A Kazio woła:

Trzeba umrzeć!

 

***

 

Wikary na katechezie pyta dzieci:

Ile mamy przykazań Bożych?

Dziesięć – pada odpowiedź.

A ile kościelnych?

Dwóch – pan Wacek i pan Józek

 

***

 

Kto mi powie – pyta ksiądz katecheta – jaki grzech popełnili bracia Józefa, sprzedając go?

Oni go sprzedali za tanio i bez opakowania.

 

***

 

Pytanie katechety na lekcji religii:

Kto widzi i wie wszystko?

Odpowiedź małej Kasi

Nasza sąsiadka.

***

 

 

Czemu się tak trzęsiesz Stasiu? – pyta ksiądz ucznia wywołanego do odpowiedzi. Czy obawiasz się moich pytań?

Nie, proszę księdza, obawiam się moich odpowiedzi. 

 

***

 

Na lekcji religii katecheta krzyczy na Jasia:

- Twój tatuś będzie miał przez ciebie siwe włosy!

Jasiu na to, jak gdyby nigdy nic:

- - Ale się będzie cieszył! Teraz jest łysy!

 

***

 

Uroczystość zaślubin. kapłan mówi do państwa młodych: "I pamiętajcie o tym,

co napisano w Biblii: Gdzie pójdziesz ty, tam i ja". Panna młoda nie może

powstrzymać się od śmiechu: "Mój mąż jest listonoszem"

 

***

 

Co trzeba zrobić aby otrzymać rozgrzeszenie? – pyta ksiądz Pawełka, który przygotowuje się do pierwszej spowiedzi.

Trzeba nagrzeszyć proszę księdza.

 

***

 

Na lekcji religii ksiądz opowiada o sądzie ostatecznym:

Słońce się zaćmi, księżyc i gwiazdy spadać będą, runą mury i wstaną umarli...

Proszę księdza – zgłasza się mały Jasio z pytaniem – czy tego dnia będziemy mieli w szkole wolne?

 

***

 

Córka pyta mamy: Mamo, gdzie byłaś, jak się urodziłam?

W szpitalu.

A tata?

W pracy.

No to ładnie, nikogo z was nie było przy moich narodzinach!

 

***

 

Przychodzi skrzat do apteki i mówi:

Proszę tabletkę na ból głowy.

Zapakować?

Nie trzeba, poturlam.

 

***

 

Do okulisty przychodzi pacjent:

Proszę przeczytać litery z tablicy – mówi lekarz.

Z jakiej tablicy?

***

Katecheta do ucznia:
- Czy ktoś ci pomaga przy domowych wypracowaniach z religii?
-Dotychczas pomagał mi tatuś. Ale ta ostatnia jedynka zupełnie go załamała...

***


-Kto jest najgrzeczniejszy w waszej klasie na religii?- pyta matka syna.
- Nasz katecheta...

***


-No to powiedz nam Jacusiu – pyta ksiądz ucznia – co zrobisz gdy ktoś wymierzy i uderzy cię w policzek
- Według nauk Kościoła, czy faktycznie?

 

                                                                                                                                                  Copyright© 2009 Parafia św. Andrzeja Apostoła w Złoczewie.